czwartek, 17 lutego 2011

Kto rano wstaje ten leje jak z cebra

Statystyki wszystkich większych portali internetowych krzyczą o gigantycznym wzroście zaufania ludzi do zakupów w internecie. Czy w szeregi wspomnianego wycinka rynku internetowego, możemy zaliczyć konkursy internetowe (premium sms)? Pozostaję na stanowisku... oczywiście. Tam gdzie szeleszcząca waluta przybiera postać ciągu bitów, a towar wędruje od złodzieja do frajera, musimy mówić o rynku e-commerce. Nie ma w tym momencie znaczenia procedura, którą zdobywamy dobra tego świata - nie ma znaczenia czy dodajemy fanty do koszyka, czy też gramy o nie w e-konkursach. Ślemy sms`y, bo przecież i tak 'szef płaci' a szkoda nie wykorzystać miesięcznego limitu (to moja technika).

Ale wróćmy do tematu. Pojemność mojego pęcherza przerosła dziś rano moje najśmielsze wyobrażenia. Trzewia z krzykiem wydarły mnie ze snu i zaprowadziły do kibelka, gdzie oddałem się kilkuminutowej ekstazie. Do dzisiejszego poranka byłem całkiem świadom własnej fizjologi, jednakże procesu jakich doznałem stały się przyczynkiem do rozmowy z moim wewnętrznym szaletem. Konkursy konkursami, ale tu chodzi o moją zdolność do oceny własnego stanu w sytuacjach dość krytycznych - kiedy powinienem wstać z krzesła, żeby zdążyć donieść.

Obecnie poszukuję kaczki medycznej (model dokładnie taki jak w 239 odc. dr Quinn) - biała z czarnymi brzegami. Jeśli ktokolwiek potknie się o konkurs internetowy, w którym można wygrać wspomniane naczynie, oddam w nagrodę 3/4 słoika moczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz